Wzdłuż Wisły

Tegoroczna wycieczka członków i sympatyków Towarzystwa Miłośników Osieka przewidywała zwiedzanie jednych z najbardziej urokliwych miejsc usytuowanych wzdłuż Królowej Polskich Rzek. Dzięki pięknej pogodzie, ale i bardzo dobrym przewodnikom uczestnicy poznali historię i zabytki Kazimierza Dolnego, Puław, Sandomierza, oraz pałacu w Baranowie i zamku Krzyżtopór.

Na schodach pałacu w Baranowie

44 osoby wzięły udział w wyprawie, na którą wyruszono wczesnym sobotnim rankiem 31 sierpnia. Przez zaspane jeszcze ulice Osieka i Głębowic autokar pomknął na wschód, aby wczesnym popołudniem dotrzeć do cudownie położonego Kazimierza. Po drodze, w czasie przerwy, na parkingu na podróżnych czekała niespodzianka w postaci pożywnej przekąski: osieckiego chleba ze smalcem i kiszonymi ogórkami. Pyszności!

Na rynku Sandomierskim

W Kazimierzu można było się zachwycić wspaniałą panoramą doliny rzeki Wisły, a także okazałymi historycznymi budynkami. Późnym popołudniem przewidziano zwiedzanie zespołu pałacowego w pobliskich Puławach. Przewodniczka dużo opowiadała o historii miejsca, dziejach rodzin Lubomirskich i Czartoryskich, oraz działalności patriotycznej w okresie zaboru rosyjskiego.

Na plebanii u ojca Mateusza

Sobotni wieczór wypełniły rozmowy przy kolacji oraz spacery po zabytkowej części Sandomierza. W następnym dniu, grupa z Osieka weszła  na wieżę Opatowską, z której można było podziwiać panoramę Sandomierza. Niespodzianką było odkrycie wystawy „Świat ojca Mateusza” przedstawiającej wnętrza tak dobrze znane z serialu o księdzu-detektywie z  kolekcją figur woskowych. Uczestnicy tego przedpołudniowego niedzielnego spaceru zobaczyli też jeden z piękniejszych wąwozów lessowych i zabytki sztuki sakralnej.

Popołudnie wykorzystano na zwiedzenie pałacu w Baranowie Sandomierskim zachowanemu dzięki dbałości powojennych administratorów. Ostatnim punktem programu była wizyta w zamku Krzyżtopór. Zadziwiający twór, którego budowa w pierwszej połowie XVII wieku pochłonęła równowartość ówczesnego rocznego budżetu Rzeczpospolitej. Ruiny zamku do dzisiaj świadczą o ogromnym rozmachu architektonicznym, ale i o kompletnym braku świadomości właścicieli zamku z zagrożenia wiszącego nad Polską w tamtym czasie. Dość powiedzieć, że zamek w swojej wspaniałości funkcjonował ledwie kilkanaście lat.

W drodze powrotnej już zaczęto snuć plany na rok następny. W rozmowach najczęściej padała nazwa: Zamość.

Do zobaczenia za rok!